Okryty
złą sławą i legendarny już właściwie wynalazek – na tyle
udany,
że miał być fabrycznie montowany w samochodach. Idea urządzenia to poprawa osiągów
naszych samochodu przy
jednoczesnym
obniżeniu spalania.
Już
w latach II wojny światowej prowadzono próby mające na celu poprawę wymieszania
mieszanki paliwowo-powietrznej w silnikach spalinowych z zapłonem iskrowym,
zdając sobie sprawę z faktu, że musi to dawać zwiększoną moc i mniejsze zużycie
paliwa. To właśnie można uzyskać za pomocą turbinki.
Turbinka
składa się z trzech głównych części: dolnej – zintegrowanej z podstawką, górnej
– przykrywki i wirniczka. Maluch – jako auto dalekie od wszelkich logicznych
rozwiązań technicznych – nie posiada kanału dolotowego, tzn. mieszanka
paliwowo-powietrzna trafia z gaźnika bezpośrednio do cylindrów. Takie
rozwiązanie powoduje, że mieszanka nie zdąży się dokładnie wymieszać z
powietrzem, w wyniku czego silnik często jest zalewany, pracuje nierówno oraz
dużo pali. Idea działania turbinki jest bardzo prosta.
Mieszanka
paliwowo-powietrzna kierując się z gaźnika do cylindra napędza pod wpływem
podciśnienia suwu ssania wirniczek turbinki i rozcina w ten sposób mieszankę
paliwowo-powietrzną na mgłę, prowadząc do lepszego jej wymieszania.
Wynalazek
Kowalskiego zwiększa elastyczność silnika, ogranicza spalanie stukowe,
zmniejsza toksyczność spalin – z uwagi na pełniejsze spalanie.
Przed
montażem należy usunąć wszystkie z fabryczne niedokładności wynikające z
odlewu, najlepiej papierem ściernym o coraz drobniejszej fakturze, wykonując ruchy
koliste wokół osi podłużnej turbinki. Warto także wypolerować oś śmigiełka oraz
odchudzić łopatki wirniczka.
Samo
podniesienie gaźnika przez jej montaż pozwala mieszance na dłuższe mieszanie
się z powietrzem, co daje korzystne efekty.
Wirniczek,
który już przy delikatnym dmuchnięciu wpada w ruch wirowy, w idealny sposób
wspomaga mieszanie mieszanki
paliwowej,
która ze względu na swoją jednolitą strukturę spala się dokładniej i bardziej
efektywnie.
Do
cylindra mieszanka dostaje się w postaci mocno zagazowanej – co oznacza, że
lepiej zapali się gaz równo wypełniający komorę spalania niż nierówno
wtryśnięty płyn. Efekt zamontowania turbinki jest doskonale widoczny już od
pierwszych chwil.
Samochód
jest wyraźniej bardziej dynamiczny, praca silnika bardziej kulturalna, równiejsza
i do tego zmniejszone spalanie, choć niektórzy uważają, że jest to tylko tzw. efekt
placebo (czyli poprawa osiągów jest tak minimalna, że użytkownik turbinki
wmawia sobie, że osiągi się poprawiły – taki tuning psychologiczny), ale
dokładnie tak samo jest w przypadku magnetyzerów.
Niestety
– po przebiegu powyżej 10 000 oś wirniczka może się
rozpaść,
co jest równoznaczne ze śmiercią turbinki. Przed przeniknięciem uszkodzonych
części do cylindra zabezpiecza siatka na dole turbinki.
Po
zużyciu się urządzenia, a następnie po usunięciu niepotrzebnej już siateczki,
turbinki można śmiało używać jako podstawki pod gaźnik, wydłużając drogę mgły
paliwowej, co – jak pisałem wcześniej – również jest korzystne.
Z
moich informacji wynika, że po założeniu turbinki w silnikach
starszych
i mocniej nadwerężonych znika tzw. efekt „spalania
stukowego”
(czyli inaczej „spalania detonacyjnego”), objawiający się charakterystycznym
„dzwonieniem” zaworów.
W
rzeczywistości są to niekontrolowane eksplozje wewnątrz
cylindra,
które są bardzo niezdrowe dla silnika. Efekt ten powstaje zazwyczaj w silnikach
z dużym przebiegiem oraz w silnikach ze „splanowaną” głowicą.
Turbinka
sprawia, że ten efekt zanika, co może ucieszyć tych, którzy chcą dodać autu
trochę mocy przez splanowanie głowicy, ale boją się spalania stukowego.
Wynalazek
ten jest w Polsce często jest przywoływany jako przykład wynalazku, który nie
działa, co jest bardzo niesprawiedliwe dla turbinki Kowalskiego.
Turbinka
działa jak najbardziej, tyle tylko, że propaganda z czasów kryzysu paliwowego
(paliwo na kartki, zbiorniki przerabiane, aby mieściły więcej – kto to
pamięta?) po stanie wojennym krzyczała o tym, że samochód z turbinką
Kowalskiego będzie palił poniżej 3 litrów, co oczywiście wtedy było niemożliwe
– i stąd ta niepochlebna opinia. Niestety, nową turbinkę jest niezwykle trudno kupić,
czasem trafiają się okazje na aukcjach internetowych.
WIĘCEJ ZNAJDZIESZ W: JAK ULEPSZYĆ SWOJEGO FIACIKA>>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz