Hamulce
tarczowe
Będąc kiedyś przez chwilę posiadaczem fiata 125p, zastanawiałem się zawsze,
dlaczego wszędzie na świecie panuje niesprawiedliwość, nawet w samochodowym światku.
Duży fiat miał aż cztery tarcze, które były zamontowane niejako na wyrost do
jego osiągów, a w Maluchu – mimo
licznych fabrycznych ulepszeń – to osiągi były lepsze od hamulców.
Winne są zapewne bębny.
Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby Maluszek na jednej parze kół miał
zamontowane tarcze hamulcowe. Okazuje się, że można dokonać takiej
przeróbki, choć trzeba przyznać, że jest ona z tych ambitniejszych.
Na pewno dodatnio wpływa na drogę i jakość hamowania samochodziku, co
czyni tę przeróbkę bardzo dobrym usprawnieniem.
Jeśli hamulce tarczowe są poprawnie zamontowane
i działają prawidłowo, to droga hamowania powinna się skrócić o prawie
połowę. Jako podstawa służą, a jakżeby inaczej, tarcze z dużego fiata/poloneza.
Zanim napiszę więcej, chciałbym Ci przypomnieć, Czytelniku, że teraz naprawdę żartów
nie ma. Przy modyfikacji układu hamulcowego musisz wiedzieć, co robisz. Błędów być
nie może.
W celu dokonania modyfikacji trzeba przygotować:
1. Dwie przednie tarcze hamulcowe od dużego fiata/poloneza.
2. Dwa jarzma do zacisków przednich ze śrubami mocującymi.
3. Cztery kliny (do zacisków) i osiem zawleczek.
4. Dwa zaciski przednie od poloneza starego typu, lecz nie firmy
Lukas.
5. Komplet klocków, tym razem Lukas, do starego typu zacisków
na przód.
6. Dwie blaszki unieruchamiające śrubę mocującą przewód
hamulcowy.
7. Cztery podkładki mosiężne pod i nad końcówkę przewodu
hamulcowego.
8. Nowe nakrętki mocujące piastę do zwrotnicy.
9. Sześć śrub M8 o długości 3 cm (najlepiej 1,5 cm bez gwintu),
twardości 8,9. z nakrętkami samoblokującymi i podkładkami.
10.Trzeba też mieć felgi 13, bo niestety nie mieści się zacisk.
Należy wykonać dwie blachy mocujące jarzma do zwrotnic:
Musisz wykonać pierścień dystansowy (dystans) do włożenia pomiędzy
piastę a zwrotnicę (grubość około 2–3 mm – w zależności od grubości blachy – z
jednej strony zakończony stożkiem od strony zwrotnicy). Potem zdjąć całe
hamulce z bębnami i piastą. Do zwrotnicy przykręcić trzeba blachę śrubami (3
szt.) – twardość minimum 8,9. (Jakość śruby wpływa wybitnie na bezpieczeństwo!)
z nakrętkami samo kontrującymi (teflonowymi). Następnie założyć powinieneś
na zwrotnicę pierścień dystansowy i piastę, którą uprzednio powinieneś
zeszlifować, tak by nachodziła na nią tarcza hamulcowa. Całość dokręcasz w taki
sposób, żeby usunąć (skasować) luz na łożyskach i założyć na piastę tarczę
hamulcową i blachy dystansowe (oryginalne, z poloneza, po jednej na stronę), a
całość skręcać kołeczkami. To nie koniec pracy, jeszcze musisz, drogi Czytelniku,
przykręcić jarzmo, ustawiając je w taki sposób, aby nie ocierało się o tarczę.
Mocowanie zacisków widzisz na zdjęciach, przy zakupie to koszt około 50 zł.
Na koniec załóż jeszcze zaciski z klockami i przykręć przewód hamulcowy
(trzeba to też zabezpieczyć specjalną blaszką, bo się niestety często odkręca).
Warto zainwestować i założyć przewody hamulcowe z oplotem, wystarczą także zwykłe,
byleby były nowe. Nie zapomnij odpowietrzyć hamulców. Nie polecałbym zakładania
tarcz na tylną oś – przednia jest o wiele ważniejsza – będzie to również ekonomicznie
nieuzasadnione, ale oczywiście nie znaczy, że niewykonalne. Przenosi więcej
masy samochodu podczas hamowania, a zaburzenie rozkładu siły hamowania (układu przód–tył)
może doprowadzić do utraty panowania nad autem podczas
gwałtownego hamowania. Na koniec istotna uwaga: czasem bywa tak, że to
hamulce – nie silnik – wygrywają w zawodach. Otóż, rzeczywiście, jeśli twój
oponent będzie miał samochód o znacznie większej mocy, na wszystkich prostych
odcinkach będzie Ci odchodził, nie będziesz miał go szans wyprzedzić, jednak jeśli
twoje auto będzie miało bardzo dobrze przygotowane hamulce, będziesz mieć poważnego
asa w rękawie. Jakim sposobem? Prawda jest taka, że większość tras – czy to rajdów,
czy KJS-ow, czy innych imprez – to przede wszystkim zakręty, połączone ze sobą krótszymi
lub nieco dłuższymi prostymi odcinkami. Samochód o znacznie wyższej mocy wprawdzie
rozpędza się o wiele szybciej i do wyższej prędkości, ale jeśli ma
nieprzygotowane hamulce, to po pierwsze: musi hamować znaczenie wcześniej, a po
drugie: nie może zwykle na ostatnim
odcinku prostej przed zakrętem maksymalnie wykorzystywać tego, co ma
za tylnym siedzeniem. Tu rodzi się twoja przewaga, rozpędzasz auto do końca i
hamujesz znacznie później, bo hamulce twojego samochodu są wydajniejsze, więc
mogą zatrzymać autko skuteczniej i szybciej. Ponadto – mając lepiej
przystosowane hamulce, masz możliwość lepszego panowania nad pojazdem, łatwiej bowiem
jest dozować silę hamowania i ewentualnie nie dopuszczać do niebezpiecznego
zablokowania koła lub też celowego jego ślizgu.
Następna kwestią są tzw. sportowe okładziny cierne, tarcze czy też klocki
hamulcowe. Co to znaczy sportowe? Zacznę znów nietypowo.
Cały czas – przerabiając swój samochodzik – musisz robić to według założonego
z góry planu, którego priorytetowa częścią jest zastosowanie, a więc – jak będziesz
samochodziku używał. To determinuje Twoje poczynania. Wróćmy zatem do
sportowych hamulców. Sportowe, to znaczy takie, które są przystosowane do użytku
nie w samochodach seryjnych, a w używanych sportowo.
Powiesz: a co to za różnica? Okładziny cierne oraz klocki hamulcowe charakteryzuje
najważniejszy parametr, czyli – współczynnik tarcia.
Wiadomo, że im jest on wyższy, tym hamulce są wydajniejsze, a więc lepsze.
Ale czy zawsze? Parametr ten podaje się dla hamulców rozgrzanych oraz zimnych.
Dla przykładu: jest to 0, 38 przy zimnych i 0, 20 dla rozgrzanych (a nawet 0,15
w deszczu czy podczas rozgrzania do temperatury ponad 200oC) – wiadomo, wraz z
hamowaniem spada skuteczność. Dlatego w górach zaleca się hamować silnikiem. No
właśnie, dlatego że jazda po zwykłych drogach nie wymaga ciągłego hamowania,
ale hamowania awaryjnego (sporadycznie) oraz stopniowego wytracania prędkości.
Takie klocki się do tego wyśmienicie nadają. Do sportu jednak nie – tam
hamuje się prawie tak samo często, jak przyśpiesza, lub nawet częściej. Szybko
by się zatem przegrzały.
Dlatego też używa się sprzętu sportowego, którego współczynnik tarcia
wynosi w granicach 0,41 przy temperaturze 150oC i spada do 0,35 przy ponad
400oC. Jednak przy temperaturze poniżej 100oC, a więc typowej dla normalnej
eksploatacji, współczynnik wynosi zaledwie 0,32, a więc jest gorszy od tego dla
fabrycznych hamulców.
Wyczynowe lub też metalowe klocki hamulcowe osiągają wprost rewelacyjny
wynik współczynnika tarcia – pomiędzy 0,48 a 0,62 –nieosiągalny dla klocków
seryjnych, jednak dopiero przy rozgrzaniu do temperatury niemal 900oC! Dlatego
też nie ma sensu inwestować w sportowe okładziny i klocki w samochodzie używanym
wyłączenie do celów codziennych. Tym bardziej że żywotność takich klocków jest
wprost bez porównania do żywotności seryjnych i widać to doskonale na każdym
rajdzie na alufelgach wyczynowych aut w postaci pyłu. Natomiast jeśli używasz
samochodu do sportu, warto takie hamulce zastosować z powodów, które przed
chwilą poznałeś.
Warto jednak, oprócz klocków, w takim wypadku zastosować odpowiedni płyn
hamulcowy. Jak zapewne wiesz, jeśli płyn hamulcowy się zagotuje, pedał hamulca
mięknie i hamulce przestają hamować. Dlatego też w sporcie używa się płynów, które
mają znacznie wyższą temperaturę wrzenia. Klasyczny płyn wrze przy mniej więcej
200oC, a płyny wyczynowe (DOT-4) przy 240oC, 260oC (DOT-5a), a nawet dopiero
przy 310oC (Castrol SFR). Problemem jest jednak higroskopijność, a więc zdolność
do pochłaniania wody z otoczenia. Im wyższa temperatura wrzenia, tym większa higroskopijność,
a więc krótsza trwałość płynu. Półroczny okres użytkowania to absolutne
maksimum, podczas gdy przy zwykłym płynie można spokojnie jeździć przez dwa
lata.
Warto pamiętać o tym, że tarcza hamulcowa ma określoną minimalną grubość,
poniżej której jest ona po prostu zużyta i nie można jej stosować. Przy montażu
hamulców tarczowych warto jest tak to wykonać, aby miały one maksymalne chłodzenie.
Wentylowanie tarczy w Fiacie 126p jest raczej ekstrawagancją i tym zajmować
się nie będziemy. Warto jednak, kończąc, przypomnieć, że w hamulce tarczowe
przy kołach przednich wyposażony były prototypowe: Fiat 126 Ryjek oraz Fiat
126p NP, zatem producent zdawał sobie sprawę z niedoskonałości zastosowanego
rozwiązania bębnowego.
ZOBACZ PORADNIK: Fiat 126p. Sportowe modyfikacje i tuning malucha>>>