poniedziałek, 5 października 2015

Tuning - Przed rozpoczęciem zmian

Co można zrobić z Fiatem 126p? 
Na początku, drogi Czytelniku,
zanim rozpoczniesz modyfikacje, usprawnienia lub daleko posunięty
tuning, musisz doprowadzić swoje auto do możliwie najlepszego
stanu technicznego. Nie ma nic gorszego niż tzw. wiejski tuning.
Auto musi być sprawne. Prawdą jest, jak mawiają mechanicy, że „ze
starej baby osiemnastki nie zrobisz”, ale auto musi być sprawne
techniczne. Potem możesz przystąpić do zbadania możliwości
swojego samochodu, aby mieć tzw. punkt odniesienia w przypadku
polepszania osiągów.
Nie jest to szczególnie
pochłaniająca
pieniądze (w zasadzie
tylko paliwo) i całkiem
przyjemna inwestycja.
W tym celu należy
znaleźć co najmniej
kilometrowy odcinek
utwardzonej, równej
i prostej nawierzchni
(do tego rodzaju testów bardzo dobrze nadają się wszelkiego rodzaju
lotniska i tory wyścigowe). Do pomocy mając ze sobą kogoś ze
stoperem, musisz dokonać pomiaru. Wykonaj 10 pomiarów sprintu
na odmierzonym wcześniej odcinku 1000 m, ze startu zatrzymanego,
z międzyczasem po 500 m. Wszystkie wyniki zapisz i przeanalizuj.
Dwa skrajne wyniki odrzuć, a pozostałe zsumuj i podziel przez 8. To
da Ci wynik Twojego auta. Jeśli któryś z wyników odstaje znacząco (na minus lub na plus), także go odrzuć. Teraz już wiesz, co twój
bolidzik potrafi i w jakim jest stanie.
Co można zrobić z Fiatem 126p? Według mnie zmiany można
podzielić najogólniej na pięć grup:
1. podnoszenie mocy jednostki napędowej (tuning mechaniczny);
2. zmiany w podwoziu (zawieszenie, układ kierowniczy, hamulce
itd.);
3. zmiany wyglądu zewnętrznego (tuning optyczny);
4. zmiany wyglądu wnętrza (tuning wewnętrzny);
5. usprawnienia i udoskonalenia;
Ostatnią kategorią zajmować się raczej nie będziemy, bo o tym
przeczytasz w innej mojej publikacji. Tak więc: można bez większych
w zasadzie problemów podnieść moc fabrycznego zespołu
napędowego do 40–45 KM. Można dokonać zmian w zawieszeniu
i w nadwoziu, aby autko było szybsze, bezpieczniejsze i ładniejsze.
Problemem jest zawsze aspekt ekonomiczny. Znaczne podnoszenie
mocy jednostki napędowej drastycznie obniża jej trwałość. W sporcie
motorowym nie jest to przeszkoda, ale w codziennej eksploatacji już
niestety tak. Dlatego zanim przystąpisz do czegokolwiek, zastanów
się nad przeznaczaniem Twojego auta i nad tym, ile Cię „to
wszystko” będzie kosztowało.
Trzeba pamiętać, że konstrukcja Malucha, choć oczywiście nie
pozbawiona wad i technicznie przestarzała, posiada w sobie ogromne
rezerwy, mogące – po umiejętnym wykorzystaniu ich – uczynić
z Malucha dobre autko do codziennej eksploatacji lub np. nie
wybaczające błędów autko rallyscrosowe czy KJS-owe. Można
stworzyć samochód doskonały do szkolenia adeptów sportów
motorowych (stosunkowo niewielkie zużycie paliwa, dostępne i tanie
części itp.) i nauki rajdowej jazdy. Ale zanim jednak zaczniesz coś
modyfikować – pomyśl, po co to robisz. Jeśli nie będziesz używał
auta w sporcie, pamiętaj, że istnieją przepisy ruchu drogowego, które
odnoszą się również do konstrukcji samochodu.
Informacje zawarte w publikacji możesz traktować jako instrukcje do
przeprowadzenia modyfikacji w całości albo w wybranej części,
dotyczącej np. silnika albo tylko wyglądu. Proponuję przerabiać auto
stopniowo, małymi krokami, bo wymaga to mniejszych ilości
gotówki w jednym momencie, a jednoczesne stopniowe podnoszenie
parametrów pojazdu wraz z (co ważne) umiejętnościami kierowcy
podnoszącymi się równolegle wpływa na całość doskonale. To moja
propozycja.
Posiadacze samochodów przerabiają, usprawniają czy tuningują
swoje auta (nie tylko Malucha oczywiście) po to, by mieć auto inne
niż wszyscy. By wyróżnić się, by mieć auto inne od fabrycznego,
lepsze, ładniejsze, z większą mocą lub wygodniejsze. Słowem –
bardziej oryginalne. Ludzie patrzą na kierowcę przez pryzmat
samochodu, jakim jeździ, więc nie wstydź się niczego i daj wyraz
swojej fantazji i umiejętnościom. Nie znajdziesz w tej książeczce
sposobu na oryginalność, ale... na pewno dużo podpowiedzi i mam
nadzieję, że również inspirację. Na początek musisz zebrać jak
najwięcej informacji na temat Twojego auta. Zachęcam gorąco do
czytania o Fiacie 126p. I odpowiadając ostatecznie na pytanie
zawarte w pierwszym zdaniu tego podrozdziału, mówię – prawie
wszystko!
Skoro jednak sięgnąłeś po tę pozycję, zapewne jesteś zdecydowany
przerobić gruntowanie Fiata 126p albo już jesteś w trakcie tych prac.
Tak czy inaczej – popełniłeś już błąd. Zapytasz zapewne, dlaczego
błąd? Śpieszę z wyjaśnieniami. Po pierwsze – skoro zacząłeś –
będziesz to robić dalej, bowiem decydując się na jedną przeróbkę,
rozpoczynasz doskonalenie swojego samochodu. Problem w tym, że
takie proces jest jak syzyfowa praca, nigdy nie będzie ukończony. Co
w tym złego? Właściwie nic, poza tym – i tutaj po drugie – że
zazwyczaj (a właściwie zawsze) jest to inwestycja, która pochłania
bardzo dużo czasu, gorę pieniędzy, a końcowy efekt nie zawsze jest
taki, jakiego oczekujesz. Patrząc na tę stronę, często o wiele bardziej
korzystnym finansowo rozwiązaniem będzie zakup już odpowiednio
zmodyfikowanego samochodu albo też innego – o osiągach po
prostu już na starcie lepszych. Zanim przystąpisz do jakichkolwiek
modyfikacji, musisz spokojnie przemyśleć całe przedsięwzięcie.
Konieczne będzie zadanie sobie kilku kluczowych pytań. Przede
wszystkim – do czego samochodzik będzie używany – jest to punkt
wyjścia i determinuje właściwie dalsze prace. Jeśli chcesz
przygotować samochód do sportu – wiedz, że każdy puchar ma swój
regulamin i on ograniczać Cię może bardzo poważnie. Zwykle koszty
są związane właśnie z przeznaczaniem. Nie znajdziesz tu informacji o regulaminach i modyfikacjach właściwych dla poszczególnych
pucharów, ale raczej o możliwościach, czasem z zahaczeniem o temat
przeróbek sportowych – jeśli takie Cię interesują, to samodzielnie
musisz dotrzeć do regulaminów. Nie znaczy to wszak, że opisanych
modyfikacji nie można zastosować w sporcie, bowiem tuning jako
podnoszenie parametrów może być częścią sportowych modyfikacji
czy też przygotowania maszyny do sportu. Całego wstępu do sportu
motorowego też nie ma sensu przedstawiać, bowiem to temat na
inna publikację, warto jednak przyjrzeć się ogólnemu zarysowi
sprawy.
Zacznę zatem od tego, że w zawodach rangi Mistrzostw Polski
wystartować niestety Fiacikiem nie możesz, ponieważ tam stratować
mogą jedynie samochody z homologacją, a Maluch takową utracił.
Jeśli chodzi zaś o kategorie wyścigów rozgrywane w Polsce, są to:
rajdy, wyścigi płaskie i górskie, rallycross i KJS. Ta ostatnia
konkurencja jest chyba najbardziej nam bliska i jej poświecę
najwięcej uwagi. Konkursowa Jazda Sportowa (KJS) nazywana jest
także „popularką”. Rozgrywana bywa najczęściej na rożnego rodzaju
dużych parkingach czy placach – i choć jest to wyścig dla kierowców
amatorów (bez licencji wyścigowej – wystarczy prawo jazdy), to
czasem trasa jest trudna, szybka i obfitująca w miejsca, gdzie można
poważnie uszkodzić samochód, siebie i pilota. Od KJS-ów się
wszystko zaczyna, to start do prawdziwego sportu, o czym później.
Wyścigi płaskie najczęściej
są organizowane na
specjalnych torach
(Miedziana Góra koło
Kielc, Poznań czy Biała
Podlaska) , na
zamkniętych dla ruchu
odcinkach dróg czy
obiektach takich jak
lotniska czy bardzo duże
parkingi (choć rzadko). Wyścigi górskie charakteryzują się
podjazdem, przeważnie na krętej drodze. Rallycross to wyścig na
mieszanej szutrowo-asfaltowej nawierzchni i jest Fiatowi 126p bliski,
między innymi dlatego, ze choć w Polsce mamy dwa tory (Słomczyn
koło Grojca oraz Toruń), to jest specjalna klasa dla Malucha, tj. Fiat
126p grupy A.
Zatem jeśli wiesz gdzie wystartować, musisz poznać regulamin
dyscypliny oraz imprezy i możesz myśleć o modyfikacjach. Jeśli zaś
zamierzasz autko zmodyfikować i używać do normalnej eksploatacji
– także będziesz wiedział, jakie musisz spełnić warunki, aby autko było dopuszczone do ruchu. Tak czy inaczej – trzeba przygotować
plan modyfikacji.
Trzeba też zadbać o zaplecze. Przede wszystkim musisz mieć
odpowiednie miejsce. Przyjemnie jest oddawać się swojemu hobby
w ciepłym, dobrze oświetlonym garażu, gdzie wszystkie części
i narzędzia masz pod ręką. Tak więc zanim przystąpisz do pracy
musisz, znaleźć miejsce i narzędzia. Garaż, aby się nadawał, musi być
suchy, bezpieczny (a więc przewiewny i z gaśnicą), zaopatrzony
w instalację elektryczną i porządnie zamykany. Idealnie, kiedy jest
jeszcze zaopatrzony w bieżąca wodę i tzw. kanał. Dla niektórych
ważne będzie też, aby nie był dostępny dla ciekawskich spojrzeń
niechętnych sąsiadów i chętnych sąsiadek. Do pracy bowiem
potrzebujesz spokoju. Ważny jest też porządek i choć sam mam
z nim spory kłopot, będę do porządku zachęcał, szczególnie dlatego, że doskonale przekonałem się i przekonuję ciągle na własnej skórze,
jak jest istotny. Niestety, będziesz potrzebował także sporego
zestawu narzędzi. Pewnie część zestawu już masz – w końcu część
napraw wykonujesz sam. Napisałem „niestety”, dlatego że choćbyś
nawet miał naprawdę spore zaplecze warsztatowe i wiele
kluczy i narzędzi, to z pewnością wcześniej czy później okaże się, że
jest śrubka, której nie możesz odkręcić, bo nie masz odpowiedniego
klucza, albo element, bez którego nie wykonasz czegoś. Warto
o narzędzia dbać, bowiem jeśli są słabej jakości, to zwykle nie nadają
się do niczego, jeśli nie są prawidłowo używane – również szybko się
zużywają, a przy tym wszystkim zwykle sporo kosztują. Jeśli jakieś
narzędzie uszkodzisz – jak na złość zwykle zaraz będziesz go
potrzebował.
Część z tych narzędzi będziesz musiał zabierać ze sobą na zawody
i w trasę, warto więc zadbać o godziwe warunki transportu
i przechowywania. Jeśli będziesz startował w imprezach sportowych,
transport będziesz realizował o własnych siłach (np. na KJS-ach), na
holu lub też na lawecie. Poza samochodem, musisz
przetransportować podstawowy zestaw narzędzi oraz najważniejsze
części zamienne, więc idealnie jest użyć przyczepy. Jeśli będziesz
używał przyczepy, warto o nią zadbać. Najważniejszy jest hak,
hamulce (również najazdowy), opony i łożyska, i – co rozumie się
samo przez siebie – mocowanie ładunku (twojego Fiacika). Niestety,
jest ona droga. Zakup specjalnie do przewozu autka jest
ekonomicznie nieuzasadniony, a wynajem kosztuje. Dojazd
o własnych siłach rodzi problemy z policją (kwestia dopuszczenia do
ruchu samochodu po modyfikacjach) i ogranicza możliwość zabrania
zaplecza. Dobrym kompromisem jest dojazd na holu. Wprawdzie
potrzebny będzie drugi kierowca, ale i tak będzie to tańsze niż
choćby tylko wynajem przyczepy. Przy holowaniu najlepiej jest
używać sztywnego holu (w kształcie trójkąta – mocowanego do
przedniego pasa Fiacika i haka holownika, wtedy odpada drugi
kierowca) – można taki wykonać we własnych zakresie. Jeśli
w samochodzie holowanym – więc w Twojej rajdówce – z podłożem
stykają się dwa koła, to samochód musi posiadać OC. To tyle tytułem
ostrzeżeń, zanim zaczniesz. Napisałem to nie po to, aby Cię
zniechęcić, ale by uświadomić Ci pewne sprawy i uwrażliwić Cię na

nie.
JESZCZE WIĘCEJ PORAD W: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz