Jest to przydatne usprawnienie. Pozwala kontrolować temperaturę na
zewnątrz pojazdu – może ostrzegać więc o możliwości wystąpienia oblodzenia
nawierzchni w wyniku spadku temperatury.
Zacząć musisz oczywiście od zakupu termometru ze wskaźnikiem temperatury
– jak się zapewne domyślasz – zewnętrznej i wewnętrznej. Przy zakupie zwróć
uwagę na odpowiednio długi kabel prowadzący do czujnika temperatury na zewnątrz
pojazdu.
Modele z podświetleniem i alarmem dla temperatur poniżej 0°C
wydają się chyba najlepszym rozwiązaniem. Modele z wyświetlaczem fosforyzującym
też są ciekawą propozycją. Wybór masz spory.
Najważniejszą kwestią do rozwiązania jest wybranie odpowiedniego miejsca
dla czujnika, w którym termometr dokona niezakłóconego pomiaru – lub inaczej:
takiego miejsca, w którym pomiary będą najmniej zafałszowane, albowiem zafałszowane
będą na pewno.
Dobrym miejscem jest np. profil błotnika przedniego od strony
kierowcy.
Następnie musisz zdecydować się na miejsce montażu czujnika
temperatury wewnątrz samochodu. Tutaj polecam taki montaż, aby czujnik
znajdował się kilkadziesiąt centymetrów od podłogi. Przy takim montażu
termometr będzie wskazywać temperaturę
w obszarze, gdzie znajduje się kierowca i ewentualnie pasażer. Choć lokalizacja
taka jest wbrew zasadom ergonomii, jest to optymalne miejsce, ponieważ jest
najmniej narażone na podmuchy z dmuchawy, promienie słoneczne czy ciepło z
innego emitera.
Dioda alarmu powinna być łatwo widoczna z miejsca kierowcy.
Kabel czujnika należy przeciągnąć za półką pod kolumną kierownicy i
przez obudowę licznika, którą musisz odkręcić. Trzeba też zdjąć uszczelkę
między bagażnikiem a licznikiem (tam, gdzie jest linka prędkościomierza),
pamiętając o prawidłowym jej zamocowaniu po przeciągnięciu czujnika. W
przeciwnym wypadku będzie dmuchało, Czytelniku, przez licznik zimnym
powietrzem, a to jako efekt uboczny montażu termometru nie będzie raczej
pożądane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz