poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Drewno zamiast benzyny . Historia technologii

Drewno zamiast benzyny Historia technologii ZOBACZ>>>

Drewno jest wykorzystywane do wytworzenia ciepła niemalże od początków
ludzkości, podczas gdy spalając drewno wykorzystujemy tylko
1/3 zgromadzonej w nim energii. Dwie trzecie tracone są razem
z dymem, podgrzewając atmosferę. Zgazowywanie to metoda wykorzystywania
dymu i jego palnych składników. Palny gaz z węgla
i drewna produkowano w Europie mniej więcej od roku 1790. Gaz
powstały w ten sposób [zwany m.in. gazem miejskim – przyp. tłum.]
był używany do oświetlania ulic, dostarczany rurociągami do domów,
gdzie wykorzystywano go do celów grzewczych i oświetleniowych,
a także do gotowania. W przemyśle używano tego gazu do opalania
kotłów parowych, rolnicy zasilali swoje maszyny rolnicze gazem
drzewnym i węglowym. Po odkryciu dużych złóż ropy naftowej
w Pensylwanii w doku 1859 cały świat przestawił się na jej pochodne
– tańsze i wygodniejsze paliwo. Tysiące gazowni na całym świecie
zaprzestały swojej pracy.
Generatory gazu drzewnego nie są cudem techniki, który jest w stanie
całkowicie wyeliminować zapotrzebowanie na ropę naftową czy
pozwolić na uniezależnienie się gospodarki od wysokich cen paliw
kopalnych. Są one jednak sprawdzonym rozwiązaniem pozwalającym
rozwiązać sytuacje, w których zabraknie paliwa, takie jak wojny,
rozruchy, czy naturalne katastrofy. Zapewne wielu ludzi może
przypomnieć sobie szerokie zastosowanie tej technologii w czasie
II w.ś. gdy benzyna była niedostępna cywilom. Oczywiście największy
pożytek z technologii zgazowywania drewna mieli ludzie, dla ktorych
paliwa naftowe były najmniej dostępne.
W czasie II wojny światowej na terenie okupowanej Danii 95% zmechanizowanego
sprzętu rolniczego, ciągników, ciężarówek, silników
stacjonarnych oraz łodzi rybackich i promów była zasilana gazem
drzewnym z generatorów. Nawet w neutralnej Szwecji, 40% całego
ruchu silnikowego polegało na gazie otrzymywanym z drewna lub
węgla drzewnego ([16]). W całej Europie, Azji, Australii, w latach
1940-46 w użyciu były miliony generatorów gazu. Z powodu dość
niskiej wydajności, niewygodnej obsługi i potencjalnego zagrożenia
dla zdrowia ze strony toksycznych gazów i oparów, większość z tych
jednostek nie kontynuowała pracy po przywróceniu zaopatrzenia
w ropę naftową w roku 1945. Jedynym sposobem zasilania silników
spalinowych w razie braku odpowiednich paliw, poza wykorzystaniem
metanu czy alkoholu, jest użycie tych prostych, niedrogich jednostek
zgazowujących.
1.3.1. II Wojna Światowa, zgazowywacz Imberta
W tym i następnym rozdziale zostaną opisane dwie konstrukcje
zgazowywaczy. Omówione będą ich wady i zalety. Informacje te
zostały tu przytoczone tylko dla Czytelników bardziej zainteresowanych
techniczną stroną konstrukcji. Celem ich jest umożliwienie uzyskania lepszego zrozumienia procedur obsługi generatora opisanego
w tym podręczniku. Czytelnik, który chce jak najszybciej rozpocząć
budowę własnego urządzenia, może bez strat pominąć poniższy
materiał i przejść bezpośrednio do części 2.
Współprądowy generator gazu z przewężoną płomienicą (paleniskiem),
pokazany na rys. 1-2, zwany jest czasem zgazowywaczem
Imberta, z racji nazwiska tworcy, Jacquesa Imberta. Sprzedawano go
pod wieloma rożnymi nazwami handlowymi. Jednostki takie w czasie
II w.ś. wychodziły z fabryk producentów samochodów takich jak
General Motors, Ford czy Mercedes-Benz. Kosztowały ok. 1500$ (wg
kursu dolara z roku 1985) za sztukę. Dopiero po około sześciu do
ośmiu miesiącach od rozpoczęcia wojny zgazowywacze stały się
powszechnie dostępne. Dla tysięcy Europejczyków budowane w domach,
proste gazogeneratory były ratunkiem przed śmiercią głodową.
Wykonywano je z elementów takich jak np. korpusy pralek,
stare bojlery czy metalowe butle gazowe. Co może wydawać się zaskakujące
– praca tych jednostek była prawie tak samo efektywna
i wydajna jak tych produkowanych przemysłowo. Wykonane domowymi
sposobami urządzenia wytrzymywały przebieg ok. 30 000
km, wymagając wielu napraw, podczas gdy te wyprodukowane w fabrykach
– aż do 150 000 km, dzięki jedynie kilku naprawom.
Górny cylinder zgazowywacza przedstawionego na rys. 1-2 to po
prostu pusty blaszany kosz na śmieci lub inny tego rodzaju pojemnik
pełniący funkcję zbiornika drewna lub innego paliwa. Podczas pracy
urządzenia, komora ta była napełniana co kilka godzin, w zależności
od potrzeb. Aby uzupełnić zapas paliwa, należało otworzyć pokrywę
zabezpieczoną sprężyną. W trakcie pracy musiała być ona szczelnie
zamknięta. Sprężyna w połączeniu z pokrywą tworzyły pewnego
rodzaju zawór bezpieczeństwa, który otwierał się gdy ciśnienie wewnątrz
urządzenia z jakiegoś powodu osiągnęło zbyt wysoką wartość.
Mniej więcej w 1/3 wysokości zgazowywacza znajdował się zestaw
skierowanych promieniście dysz. Ich zadaniem było dostarczenie powietrza
do poruszającego się w dół zgazowywacza drewna. W generatorach
przystosowanych do zasilania pojazdów, ruch tłoków w silniku
powodował odpowiednią różnicę ciśnień, dzięki ktorej powietrze
dostawało się do wnętrza zgazowywacza. Podczas rozruchu
silnika do zainicjowania ruchu powietrza w odpowiednim kierunku
wykorzystywany był wentylator. Gaz docierał do silnika, w którym
zostawał zużyty w ciągu kilku sekund po jego wytworzeniu. Ta metoda
zgazowywania bywa też określana mianem „produkcyjnej generacji
gazu”, bo gaz wytwarzany jest tylko w ilości, jakiej potrzebuje
silnik i nie jest nigdzie gromadzony. Gdy silnik przestaje pracować,
kończy się i produkcja gazu.
Podczas normalnej (ustalonej) pracy urządzenia, dzięki zasysanemu
powietrzu dokonuje się piroliza i spalenie części drewna, większości
żywic i olejów eterycznych, a także części węgla drzewnego, który
wypełnia zwężony obszar poniżej dysz. Większość masy paliwa ulega
przetworzeniu na gaz wewnątrz strefy spalania. Pod wieloma względami
można określić gazogenerator Imberta mianem automatycznego.
Jeśli poniżej poziomu dysz znajduje się zbyt mało węgla
drzewnego, spalaniu i pirolizie podlegają większe ilości drewna, czego
skutkiem jest powstawanie większej ilości węgla drzewnego.
W przypadku, gdy jest go zbyt dużo (warstwa węgla drzewnego
kończy się powyżej poziomu, na którym zamontowane są dysze), zasysane
do środka urządzenia powietrze powoduje jego spalanie. Tym
sposobem strefa spalania utrzymuje się samoistnie bardzo blisko poziomu
dysz.
Gorące gazy spalinowe – dwutlenek węgla i para wodna – dostają się
niżej, do warstwy rozżarzonego węgla drzewnego. Tam podlegają
redukcji do tlenku węgla i wodoru. Zwężenie płomienicy zmusza
wszystkie gazy do przejścia przez strefę redukcji, co pozwala na maksymalne mieszanie i minimalne straty ciepła. W tym miejscu temperatura
osiąga najwyższą wartość.
Zbierający się w dolnej części strefy węgla drzewnego drobny popiół
może zatkać lub utrudnić przepływ gazu. Węgiel znajduje się na ruchomym
ruszcie, który może być co jakiś czas wstrząsany. Zbierający
się pod rusztem popiół usuwany jest podczas czyszczenia. Drewno
zawiera zazwyczaj mniej niż 1% popiołu (masowo), jednak wraz ze
spalaniem węgla drzewnego przekształca się on w pylistą formę mieszaniny
węgla z popiołem, która może stanowić 2-10% masy drewna.
Zgazowywacz Imberta wymaga do działania układu chłodzenia składającego
się z wypełnionego wodą osadnika, oraz samochodowej
chłodnicy – wymiennika ciepła. W osadniku następuje oczyszczenie
gazu ze smoły i większej części popiołu niesionego przez gaz, zadaniem
chłodnicy jest dalsze zmniejszenie jego temperatury. Drugi
filtr, z wkładem z materiału o dużej powierzchni musi oczyścić gaz
z pozostałych pyłów czy cząstek popiołu, które nie pozostały w osadniku.
Po przejściu przez filtr, gaz drzewny mieszany jest z powietrzem
w mieszaczu (mieszalniku), a następnie kierowany bezpośrednio
do silnika.
Zgazowywacz ten musi być zasilany drewnem o niewielkiej (poniżej
20% wagowo) wilgotności, pociętym w jednakowe kawałki w celu
umożliwienia im łatwego przepływu grawitacyjnego przez zwężenie
płomienicy. Gałęzie, patyki, i kawałki kory nie mogą być wykorzystywane
jako paliwo. Zwężenie płomienicy oraz wystające dysze powietrzne
stwarzają niebezpieczeństwo blokowania się przepływu paliwa,
co powoduje pogorszenie jakości gazu drzewnego docierającego
do silnika (paliwo nie poddane pirolizie dociera do strefy, w której
powinno dalej przereagować). Jednostki montowane w czasie II w.ś.
na pojazdach były poddawane drganiom wystarczającym, by paliwo
o precyzyjnie dobranej wielkości przeciskało się przez zgazowywacz.
W istocie powstała wtedy cała gałąź przemysłu zajmująca się tylko
przygotowaniem drewna do wykorzystania w gazogeneratorach
([16]). To właśnie zwężenie płomienicy powoduje poważne ograniczenie
wielkości kawałków drewna, które bez poddania kosztownemu
brykietowaniu czy granulowaniu (peletowaniu) mogą stać się
paliwem do zasilania zgazowywacza Imberta. Z tego względu jego
użycie do awaryjnego zasilania silników jest utrudnione.
Podsumowując, zgazowywacz Imberta przetrwał próbę czasu i osiągnął
komercyjny sukces. Jest względnie niedrogi, składa się z nieskomplikowanych
elementów, łatwo go zbudować, mogą go obsługiwać
kierowcy po krótkim przeszkoleniu.
Drewno zamiast benzyny ZOBACZ>>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz